Lubię korki. Analne też

Te opowiadanie dedykuję Karolowi 🎔
Karolu- za cierpliwość, oddanie i inspirację by nosić go również poza domem.

***
Gdy byłam mała zapamiętywałam wszytko na zasadzie skojarzeń i wszytko wciąż uparcie przypominało mi coś zupełnie innego niż to czym w istocie było. Bujna wyobraźnia ponad normę.
Wygląda na to, że nie wyrosłam z tego ani trochę, z tą różnicą, że o ile dwadzieścia kilka lat temu kojarzyłam wszytko z przesłodkimi kształtami, tak teraz wszytko sprowadza się ku jednemu. No właśnie... Dokładnie ku temu o czym pomyśleliście ;> 

Kojarzycie z pewnością moją anegdotkę na temat chrzanu, prawda?
Zatem dzisiaj kolejna odsłona tego, jak bardzo może się chcieć, gdy chcieć się nie powinno :) 

Kto miał okazję poznać mnie nieco bliżej ten wie, że moja praca wymaga ode mnie pełnej mobilności i częstych podróży. Uwielbiam prowadzić auto i sprawia mi to wiele frajdy. Uwielbiam też prowadzić w szpilkach i jeździć ponad dozwoloną prędkość. To moja zmora, niestety. Kiedy szykuje mi się długa trasa, a szczególnie w samotności to mam pewien sprawdzony już sposób na pobudzenie. Na mnie działa lepiej jak nie jedna kawa. 
I jak się później okazało, zupełnie niechcący, przypadkiem pewnego razu podziałało również na kogoś innego. 

Ale pozwólcie, że odpowiem od początku...

Są czasem takie dni kiedy wszystko leci z rąk, a wszędzie gdzie się miało być, jest się o te 5 min za późno. Dokładnie tak miałam tamtego dnia. Spieszyłam się z samego rana tak bardzo, że zupełnie niezamierzenie nie ubrałam na siebie bielizny. Na moją kwiecistość wsunęłam jedynie cienki nylonowy materiał czarnych, wizytowych rajstop i w biało czarnej sukience pomknęłam na spotkanie światu. Zastanawiam się tylko ile razy wiatr podwiał te kieckę by zaprezentować przechodniom moje poranne niedopatrzenie. Co więcej, prowadziłam wówczas szkolenie dla 15 mężczyzn... gdyby tylko wiedzieli, że stoi przed nimi prowadząca bez bielizny.... 

W każdym razie zorientowałam się dopiero w toalecie, na chwilę przed wyjściem z pracy. W aucie czekała walizka z moimi ubraniami, ale nie miałam ochoty ani czasu na uzupełnienie braków odzieżowych będąc chwilę przed odjazdem.

Gdy wyszłam z kabiny toalety, poprawiając kontur ust spojrzałam na siebie w lustrze. Wyglądałam klasycznie i elegancko - dobrze jak zawsze. Ale mimo to, patrząc na siebie odczuwałam pewne, znane mi już, ale niepasujące do sytuacji uczucie. Te ciepło, które rozchodzi się od środka po samym ciele, te delikatne drżenie ciała z ekscytacji. I wtedy stopniowo zaciągnęłam brzeg sukienki do góry. Oto i ona. Przyczyna mojego podniecenia. Widok przebijającej przez rajstopy waginy, ozdobionej cienkim paseczkiem włosków sprowokował mnie do nieprzyzwoitego czynu.  Wiedziałam, że za moment czeka mnie długa droga, ale tłumaczyłam sobie, że przecież niebawem zrobię sobie przystanek i wyjmę go z siebie. Wyjmę ten mały metalowy koreczek spomiędzy moich pośladków, który tak ochoczo wślizgnął się dopiero co do środka. I za który dziękowałam sobie w duchu, że mam go zawsze przy sobie (jego druga strona świetnie sprawdza się jako pędzel do różu xD). Ponownie wyszłam z toalety, tym razem już pospiesznie, ale z pełnią szczęścia wymalowaną na twarzy, wciąż bez majteczek, ale za to z wysoce odczuwalną przyjemnością z bycia kobietą niezależną :)

używany korek analny, opowiadanie erotyczne, fetysz


Wychodząc z biura pożegnałam się grzecznie i wartkim krokiem, wystukując rytmicznie szpileczkami po chodniku popędziłam do auta. Miałam w sobie zapał do drogi i kawałek metalu na szczęście. Ale dopiero pełnię szczęścia poczułam siadając na fotelu... Niebywałe jak takie małe coś pobudza do działania i odpędza choć na chwilę fatum mijającego dnia. Mówiąc "na chwilę" nie przesadziłam. Nie minęła nawet godzina drogi, a ja niemalże wydostając się już ze zgiełku miasta ugrzęzłam w kilku kilometrowym korku. Kilka minut irytacji, litanii do wszystkich świętych za mój skrzywiony dzień i piętrzące się spóźnienie w umówione miejsce i dwa charakterystyczne ciosy o kierownicę wystarczyły bym poddała się temu na co nie mam wpływu. A zajęła się tym na co mam ochotę. A ochota potęgowała się wraz z każdym ruchem bioder. 

Wyobrażając sobie ileż możliwości daje te małe auto, ile konfiguracji i grupowych działań można by podjąć - nie zauważyłam nawet kiedy, a moja dłoń przesuwała się w górę i w dół po dźwigni biegów niczym po najtwardszym penisie. Oplatałam go, a raczej ją (dźwignię) palcami, oblizując przy tym brzeg ust. I gdy oddawałam się moim marzeniom wybudził mnie dźwięk czyjegoś zniecierpliwionego klaksonu, świadczący o tym, że pora przysunąć się nieco kawałek dalej. "Na nerwowość kierowców moje lekarstwo też powinno zadziałać"- pomyślałam, po czym wrzuciłam pierwszy bieg i przysunęłam się parę metrów bliżej, wpuszczając jednocześnie pewnego przystojnego dżentelmena z podporządkowanej. Na jego wdzięczny, szeroki uśmiech odpowiedziałam tym samym, a jeśli dobrze pamiętam dodałam mrugnięcie okiem, I to pewnie z winy tego mrugnięcia sprawa potoczyła się zupełnie nieszablonowo. Stałam na prawym pasie, a on gdy znalazł się tuż przede mną zasygnalizował, że chciałby zająć lewy pas. I tak oto znaleźliśmy się na jednej wysokości. Równolegle. Cóż... On był przystojny, bardzo przystojny. W garniturze (a garnitur działa na mnie równie mocno do zgrabne damskie pośladki lub krągłe piersi) z nienaganną fryzurą i naprawdę dobrą prezencją. On przystojny, a ja piękna (skromnai napalona. 

Cóż chcieć więcej, pomyślałam przez chwilę, ale przebłysk mojej cichej fantazji oddalił się właśnie o parę aut w tył, a jego miejsce po mojej lewej zajął autokar. Nie zmienia to jednak faktu, że apetyt urósł, a pragnienie nieugaszone. Miałam wciąż w sobie te małe przekleństwo, przez które żałowałam teraz, że nie wcisnęłam jeszcze czegoś w drugą dziurkę (a właściwie w pierwszą). Wykorzystując zatem fakt iż, nikt mnie nie widzi, wsunęłam dłoń pod sukienkę. Pechowy dzień, gdybym miała pończochy przyjemność byłaby bliższa, a przynajmniej nie dzieliłaby jej żadna tkanina, przeklęte rajstopy. Tak bardzo chciałam poczuć coś w środku, tak strasznie chciałam zanurzyć w siebie paluszki by poczuć korek przez cienką błonę dzielącą mnie od niego od wewnątrz. Tak bardzo pragnęłam nie być teraz sama, a z kimś. Kimś, kto zdarłby ze mnie to co zbędne i dał mi przyjemność, o której marzę.

 I nie wiedzieć dlaczego spuściłam strużkę śliny wprost na dźwignię skrzyni biegów i zaaprobowana tym, pieściłam ją wyobrażając sobie, że za moment usiądę na niej. Jeną nogą wciąż wciskałam hamulec, drugą odsunęłam nieco, a pod sukienką odchyliłam rajstopy i wsunęłam swoją dłoń na nagą norkę. Była mokra i spragniona. A ja, choć może nie trwało to zbyt długo, czułam, że zatracam się w swoich pieszczotach. I dlatego pewnie, nie zauważyłam, gdy obok mnie znów stało auto, które parę chwil temu wpuściłam. Ale wystarczyła sekunda, bym dostrzegła, że stoi tu już dłużej niż sądzę, a świadczyła o tym, chociażby jego dłoń trzymana na kroczu. Moje poliki zajęły się rumieńcem, a mokrą od śliny dłoń przełożyłam na kierownicę, skupiając wzrok przed siebie, niczym małolata udająca, że prowadzi auto, które stoi jak wryte. Jak mi było wtedy głupio. Jak ja karciłam wtedy swoje zachowanie w myślach. Gdy ponownie odważyłam się spojrzeć w jego stronę, on wyglądał na nieco poruszonego. Ale nie moim zachowaniem, ale raczej tym, że przestałam. Powinien już dawno podjechać bliżej, ale stał nadal obok mnie, z ręką na swoich, jak domniemam, klejnotach i wyraźnie wyczekiwał kontynuacji. Uśmiechnęłam się tylko tak jakbym chciała powiedzieć "Sorry stary, to nie ja, to ta wajcha wygląda jak penis, to nie moja wina. Ja mam tylko korek w dupce"

Ale moje wypieki na twarzy zdradzały wszystko, a jego uśmiech i błysk w oku prowokował bardziej niż promocje na wyprzedażach. Nie miałam wyjścia, poszłam za ciosem. Korek na drodze i korek we mnie rozgościł się na dobre, zatem do stracenia miałam jedynie czas, który i tak ucieka wszystkim po równo. Mrugnęłam doń oczkiem i przygryzłam wargi. Miałam w sobie taki potencjał i pragnienie, które prosiło się by je ugasić. Przesunęliśmy się do przodu oboje jednocześnie. Zaciągnęłam hamulec ręczny i tym razem patrząc na niego obejmowałam moje biegi. I symulowałam ruchy godne prawdziwego masażu penisa. W pewnym momencie oblizałam swoją dłoń od nasady po koniuszki palców, niczym kotka po łakociach i wciąż trzymając drążek w dłoni zadarłam nogę na deskę rozdzielczą, prezentując przed nim lakierowane szpilki i moją łydkę, a mokre palce wytarłam w swoje spragnione pieszczot krocze. Byłam tylko ja i on (i z 300 aut wprzód i w tył), ale mimo dzielącej nas niedalekiej odległości czułam jego ciepło. Czułam jego zapach i czułam jego twardość. 
I było mi tak dobrze, jemu chyba też. Gdybym tylko mogła nabiłabym się przy nim na to co trzymałam w dłoni. Jednie zdrowy rozsądek studził moje pociągi. Gdy on masował swojego twardego na mój widok penisa, a gdy ja niemalże dochodziłam przy adrenalinie, korku analnym, w korku komunikacyjnym, z paluszkami na mojej norce bardzo mokrej, dźwięk przebijającej się przez tłum aut karetki wybudził mnie i jego z doznań. Pechowy dzień. 

Miało być tak pięknie, było już tak blisko. Po roszadzie aut, udostępniającym przejazd uprzywilejowanemu pojazdowi, nic już nie było takie same. Moja kolumna ruszyła wprzód i znów kto inny stał obok.  Trzeci raz już nie próbowałam. Gdy udało mi się dojechać do stacji benzynowej, wciąż jeszcze w "pełnym uzbrojeniu" kupowałam kawę, płacąc za nią usłyszałam gdy ktoś wchodzi do środka i staje tuż za mną. Musiałam nieporadnie wyglądać z torebką, portfelem, kawą i ciastkiem w jeden ręce, gdy ten mężczyzna zaproponował pomoc. Gdy się odwróciłam poznałam od razu. "Mógłbyś pomóc mi wyjąć to co wsadziłam w siebie nim wsiadłam dwie godziny temu do auta?" Odpowiedziałam z uśmiechem i skierowałam nasze kroki w stronę toalet...



***

Komentarze

Popularne posty