Lesbijski podryw cz.1

Zastanawialiście się kiedyś jak poznają się lesbijki?
Oprócz czatów, portali i klubów dla homoseksualistów? Bo ja tak i to nie raz. 

Bo jeśli chodzi o relacje damko- męskie to wydaje mi się że jest o stokroć łatwiej. Gdy mężczyźnie wpada w oko przypadkowa kobieta, wysyła jakieś tam znaki, subtelne bardziej lub mniej. Pyta o numer, albo zasypuje komplementami dając do zrozumienia, że coś jest na rzeczy.

A kobieta? Jeśli kobiecie spodoba się kobieta? Jak wtedy wyczuć czy ona jest z tych zainteresowanych? A już w ogóle nie mówię tu o znalezieniu partnera płci męskiej jeśli sam jesteś mężczyzną. To już chyba najwyższy level podrywu jaki mogę sobie wyobrazić.

Wracając do kobieco- kobiecych relacji. Jak wiadomo, dużą akceptacją cieszą się codzienne czułości i ckliwie przywitania dwóch bliskich sobie (hetero) koleżanek. Nie widziałam jeszcze by ktoś na widok całujących się na przywitanie lub idących za rękę dziewczyn, krzyczał: "co za bezwstydnice, FUJ! Proszę przestać bo to gorszy małe dzieci" No sorry, ale jak żyję te ćwierćwiecze to ni razu się z tym nie spotkałam. Za to z uśmieszkami panów na ten widok jak najbardziej. Panie raczej neutralnie, nic nietypowego. A jednak!

używana bielizna


A ja muszę pozwolić sobie na odrobinę żalu w tym miejscu. Bo właśnie dzięki takim akcjom jak buziak na dzień dobry dawany koleżance znacznie utrudniłyśmy sobie - my kobiety- znalezienie swojej damskiej połówki. Albo chociaż partnerki do realizacji łóżkowych fantazji.
Już spieszę tłumaczyć dlaczego.

Kiedy widzę ładną, atrakcyjną kobietę to budzi się moje lesbijskie pożądanie. W akcie wyrzutu hormonów odpowiedzialnych za ten bałagan w mojej głowie uśmiechnę się w jej stronę, licząc, że odwzajemni go. Albo jeśli uda mi się chwycić moment to skomplementuję jej strój (kobiety to uwielbiają), albo makijaż, albo pochwalę sytuacyjnie, np.za wybór danego artykułu w sklepie. I tak szukam jej czułego punktu, po trafieniu w który ona wpadnie mi w ramiona.

Nie to jest jednak moim uciemiężeniem. Najgorsze jest to, że w 90% przypadków moje starania zostaną po prostu potraktowane jako "solidarność jajników", jako grzecznościowe i nic nie wnoszące moje zachowanie. I tyle. Jak mam przejść krok dalej skoro zazwyczaj moja sarenka jest już 5 kroków przede mną?! Nim zdążę spytać ją o numer telefonu, stanika, buta, czegokolwiek to jej już nie ma.
No i to właśnie jest moje utrapienie. Kobiety kobietom zgotowały ten los. 

Jeśli ktoś myśli, że zaprzestałam przez to starań to się myli i to ogromnie. Szukam namiętnie w codzienności tego złotego środka, jak stać się damskim lepem na kobiety. Nie zaprzestaję.
I tak oto rodzi się powoli lecz skrupulatnie moja pewna przypadkowa znajomość. Nim zdradzę Wam więcej szczegółów muszę dać jej się nieco rozwinąć. Powiem tylko, że jeśli mój plan wypali to słodyczy w nim nie zabraknie...

Niebawem pierwsza część mojej słodkiej opowieści....




Komentarze

Popularne posty