Straciłam dziewictwo z wibratorem

Odkąd pamiętam, pod moim anielsko niewinnym licem skrywam prawdziwie dziką, diabelską twarz, o której istnieniu mało kto wie.

opowiadania erotyczne


Od zawsze miałam w swoim zainteresowaniu objętą tematem tabu strefę seksualności. Ciekawiło mnie to, jak na swoje nieliczne wiosny, zbyt mocno.

Lata mijały, a ja znudzona wiecznym seksualnym parowaniem ze sobą lalek, przeszłam o krok dalej. W wieku 14 lat obejrzałam swój pierwszy film pornograficzny na zakazanym i oznaczonym czerwonym kwadracikiem kanale. Wtedy to było dopiero przeżycie.  Widok nagich penisów wzbudził we mnie prawdziwe odrzucenie, żeby nie powiedzieć obrzydzenie. Nie byłam na to gotowa. Ale za to ciała kobiet fascynowały mnie o wiele bardziej. Patrząc na swoje- próbujące urosnąć nieco piersi, marzyłam o krągłościach ze szklanego ekranu. Na widok wypiętych pań wprost do kamery czułam dreszcze. I pamiętam wyraźnie- to było przyjemne uczucie.

Dwa lata później poczułam jak przyjemne doznania daje siadanie okrakiem na poduszce. Ile przyjemności potrafi dać silny strumień prysznica skierowany między uda. (A o ilu rozkoszach wtedy jeszcze nie wiedziałam....) Niemniej jednak, w  tym właśnie czasie dokonałam swojego pierwszego, potajemnego zakupu za wytrwale odkładane kieszonkowe. Długo przeglądałam sklepy z dominującą różowo- czerwoną grafiką, w których zawsze przed wejściem (nie)uczciwie zaznaczałam, że mam 18 lat. Aż w końcu jak jasność wśród ciemności, niczym łuna świetlna na nocnym niebie pojawił się ON- Kot Dziwak z Alicji w Krainie Czarów. Godny mienia pierwszego wibratora szesnastolatki.

Nadszedł dzień przesyłki. Poruszyuło mnie piękne opakowanie, dbałość o szczegóły, a nade wszystko delikatne i aksamitne wykończenie. Był idealny. Wieczorem przekonałam się co potrafi ten zwinny kocurek. Mały, cichy, ale wariat. Rozkosznie było nim, po raz pierwszy wibracjami, pieścić swój guziczek. Gdy zapragnęłam więcej wcisnęłam go (zupełnie bezboleśnie) do środka i napawałam każdym ruchem. Zorientowałam się po chwili, że na jego różowym futerku są  czerwone ślady. A krew na prześcieradle wcale nie była menstruacją. Zdałam sobie sprawę, że poniosło mnie na tyle, że dałam rozdziewiczyć się kotu. Nie. Nie żałuję.

Mam do niego niebywały sentyment,
Mam go zawsze przy sobie, a każdą podróż zaczynam od spakowania do w torbę podręczną.
To mój domowy zwierz. 
Mój przyjaciel od lat.
Nigdy nie zdradzi, bo oddany jest mi całym sobą.



Komentarze

Popularne posty